Sen

Piotr Filonowicz

 

Improwizacja Sen jest wejściem w pustą przestrzeń bez żadnych wcześniejszych założeń.

Na początek proszę wszystkich o to, żeby wyszli z sali, która będzie przestrzenią Snu. Sam zostaję, aby oczyścić miejsce, zazwyczaj gaszę światło i wynoszę zbędne przedmioty.

Przed salą proszę o rozgrzanie ciała. Proszę także o rozgrzanie głosu ze względu na dużą trudność wydawania dźwięku, gdy takie rozgrzanie nie będzie miało miejsca. Czasem rozgrzewkę dźwiękową i drobną rozgrzewkę fizyczną robimy wspólnie. Polecam sprawdzenie, czy jest dla działającego dostępny jego ruch najwolniejszy i ruch najszybszy. Polecam też shaking z dźwiękiem, co dobrze udrażnia. Potem dopiero rozpraszamy się do indywidualnych wejść w siebie. Potem dopiero sala zostaje otwarta i Sen się rozpoczyna.

Improwizacja Sen jest wyjściowo solową improwizacją wielu osób działających w tej samej przestrzeni. Sen rozpoczynamy od eksplorowania własnego stanu, od spotkania z bieżącą chwilą, z bieżącą sytuacją. Dopiero kiedy czujemy, że udało nam się osadzić w działaniu, że zbliżamy się do bycia w strumieniu impulsów, bez myślenia, bez pomysłów, czyli po prostu w działaniu – wtedy dopiero otwieramy się na spotkanie z innymi uczestnikami Snu. Improwizacja Sen jest improwizacją, w której niektórzy nie odnajdują się ze względu na zbyt dużą wolność oraz zbyt duży chaos panujący w przestrzeni. Warto więc podczas Snu użyć skupienia się na enklawach, wycinkach rzeczywistości, które są obszarem mojego działania i wolności w danej chwili. Warto następnie zmieniać wielkość tych enklaw i przesuwać je na inne obszary. Jeżeli w improwizacji Sen będę oczekiwał od siebie objęcia wszystkiego i umiejętności reakcji na wszystko, doznam zapewne porażki. Ilość bodźców, które napływają z każdej strony jest zbyt duża.

W improwizacji Sen trzeba zachować szczerość wobec siebie i swojego działania. Jeżeli brak ci sił na wyjście do spotkania z innym człowiekiem, wykorzystuj wyłącznie spotkania z częściami siebie, bądź z przestrzenią, bądź z przedmiotami.

Bardzo często w improwizacji Sen działam z zamkniętymi oczami. To bardzo ułatwia skupienie na początku. Dopiero kiedy jestem pewien swego, otwieram dla doznawania kanał wzroku.

W improwizacji Sen chodzi właściwie o swego rodzaju oddanie się w ręce czemuś większemu ode mnie, w taki sposób żebym nie musiał podejmować świadomych decyzji, ale by ciężar decyzji oddać instynktowi. Dopiero kiedy pozwolę sobą kierować, moje działanie nabiera ogromnej mocy.

We Śnie najtrudniejsza jest obecność cenzury, to znaczy obserwowanie mojego działania z perspektywy mojej codzienności. Z takiej bowiem perspektywy zachowanie moje jest absurdalne. Jeżeli więc w improwizacji tracę tu i teraz to działanie będzie automatycznie cenzurowane. Nie będę mógł wtedy pozwolić sobie na podłączanie się pod moje prawdziwe ja, jakby powiedzieli buddyści.

Zawsze proszę uczestników o to, żeby starali się o szukanie podczas działania rozmaitych kontrastów. Bez kontrastowania istnieje niebezpieczeństwo lenistwa i senności. Warto więc na przykład różnicować prędkość zmian. Dla jednych niezmiernie łatwe będzie wchodzenie w długi epizod, rozciągnięty na całą improwizację, dla innych bardziej naturalne będą nieustanne przeskoki między mikrozdarzeniami. Jedno i drugie jest cenne. Jednemu i drugiemu warto się przeciwstawiać.

Sen trwa tak długo, jak chcą tego uczestnicy improwizacji. Zwykle wyciszam improwizację, gdy połowa działających opuści przestrzeń Snu.