Terapia

Piotr Filonowicz

 

Nazywanie improwizacji wolnej terapią traktuję z dużą ostrożnością. Wychodzę z założenia, że wszystko, co jest najważniejsze, dzieje się poza pierwszym planem, poza świadomością, niejako przy okazji. Że najważniejsze zmiany dokonują się po prostu, bez myślenia i mówienia o tym.

Oczywiście doceniam wagę słów i zdaję sobie sprawę z tego, że słowa mimo, że nie są w stanie oddać złożoności rzeczywistości, odgrywają ważną rolę w jej rozumieniu. A także w tworzeniu pewnych punktów węzłowych drogi, którą się podąża. Nie przeceniał bym nigdy jednak ich znaczenia i pozwolił procesom toczyć się według swoich własnych linii.

W jakim więc sensie improwizacja wolna jest terapią?

Chyba w bardzo prostym. Na poziomie spotkania z innym i na poziomie fizycznej aktywności. I jeszcze na poziomie wypuszczania na wolność tego, co zwykle trzymane jest w klatce.

Słowo terapia zakłada, że coś jest chore i coś trzeba wyleczyć. Stąd też duży i z tej perspektywy słuszny brak zaufania do pracy terapeutycznej. Jeżeli chodzisz na terapię, ktoś może powiedzieć o tobie, że jesteś chory psychicznie, że jest wariatem. To oczywiście zmienia się w ostatnich latach, ale powoli. IW bliższa jest perspektywa psychologii procesu, gdzie terminologia leczenia choroby została zastąpiona przez terminologię zwiększania komfortu życia. Chodzi więc o to, żeby towarzyszyć komuś w drodze, żeby go w tej drodze wspierać. W tym rozumieniu terapią jest każda rozmowa z przyjacielem albo jeszcze bardziej milczenie z przyjacielem. A jeszcze bardziej rozmowa z nieznajomym, a jeszcze bardziej milczenie z nieznajomym. Terapią może być każde bycie w grupie. Każda afirmacja i uważność. Każde pozwolenie sobie na swobodne działanie.

Improwizacja wolna nie techniką terapeutyczną, jest treningiem działania nieskrępowanego, warsztatem ekspresji. Jej terapeutyczny efekt może pojawić się przy okazji. Improwizacja wolna bowiem wspomaga poszerzanie percepcji, zwiększa samoświadomość, uważność i odblokowuje zablokowane. Ułatwia także pozwolenie sobie na pójście w strony, w które normalnie boimy się pójść.

Celem warsztatów impro wolnej jest zmniejszanie lęku, zwiększanie uważności, zwiększanie empatii czyli świadomości tego, że na substancjalnym poziomie wszyscy ludzie są jednakowi. Celem jest także zwiększanie świadomości tego, że mamy możliwość przywołania wszelkich stanów emocjonalnych, co sprawia, że nabieramy dystansu do przejściowych stanów, a zwłaszcza do stanów depresyjnych. Pomaga zatem w wychodzeniu ze stanów niechcianych przez co sprzyja życiu przeżywanemu w pełni.

Ogromną siłę improwizacji wolnej upatruję w tym, że jest to technika wielokanałowa, totalna. Analogicznie ogromną słabość tradycyjnej terapii upatruję w tym, że jej bazowym i często jedynym narzędziem jest słowo.

Improwizacja wolna zawsze jest fizyczna. To przecież w ciele mieści się wszystko. Charakter, emocje, głos, dusza, jeśli w nią wierzysz.

Improwizacja wolna jest techniką nie wymagającą żadnej wcześniejszych sprawności, gdyż nie jest w żadnym stopniu techniką akrobatyczną. Każdy ma ciało i każdy może improwizować. Nawet sparaliżowany jest sparaliżowany właśnie w ciele i może poruszać mentalnie wszystkim, może integrować wszelkie dostępne sobie pola ekspresyjne.