Trening genialności

Piotr Filonowicz

 

Kiedy mówię o genialności, mówię o genialności chwili, genialności danego momentu, bez ambicji stworzenia czegoś genialnego. O genialności bycia.

Na warsztatach mówię po prostu: zostań geniuszem lub: włącz genialność. I to się dzieje.

Jest to ćwiczenie aktorskie z zakresu intuicyjnego wcielania się w postać. Często poprzedzam taką komendę rozgrzewką dla wyobraźni zadaniami typu: niech ci będzie zimno, niech zaboli cię nos, bądź papieżem, zwiększ swoją dumę o 20% i tym podobnymi.

Ćwiczenia z bycia geniuszem rozpoczynam zazwyczaj od treningu genialności przestrzennej. Taką nadprzeciętną orientację przestrzenną zyskujesz – poza sytuacją warsztatową – na przykład w momencie zagrożenia. W trakcie warsztatu włącza się ten sam tryb. Nie musisz o tym wiedzieć; twoja uwaga, wzmożona chęcią sprostania zadaniu, skupia się tam, gdzie jest to potrzebne. Po prostu mówisz swojemu ciału, że jest gotowe. I działasz, a z każdą chwilą działania zwiększa się twoja pewność.

Wykonujesz na przykład uderzenia zatrzymywane tuż przed czyjąś twarzą. Wijesz się wśród innych ciał tak, aby nikogo nie dotknąć.

Realna precyzja tych działań jest ograniczona. Dla treningu ważniejsze jednak jest samo przekonanie o tym, że to, co się wydarza, jest nadprzeciętne. Takie przekonanie ma bowiem dużą siłę zwrotną, co znaczy, że wpływa dodatnio na precyzję działań.

Oczywiście nie namawiam cię do skakania z okna w poczuciu, że przeżyjesz. Namawiam cię do zwiększenia pewności, gdyż to wpływa na zwiększenie uważności i podkręcanie twojego potencjału. Możliwości mózgu są niezwykłe i dobrze wiesz, że używasz tylko ich ułamkowej części. Używasz podobnie ułamkowej części swoich możliwości fizycznych. Nauka salta to głównie przełamanie ograniczenia tkwiącego w głowie. Jest pozwoleniem naturalnemu poczuciu balansu na wyjście na pierwszy plan.

Stan genialności jest mocno zbieżny z sytuacją zagrożenia życia w takim znaczeniu, że jest stanem ekstremalnym. Na tę ekstremalność reaguje moje centrum dowodzenia wyzwalając szczególne moce zarezerwowane dla stanów kryzysowych, jak ratowanie życia. Uruchamianie tego potencjału ma wielką siłę. Geniusz jest kimś, kto stan ekstremalny umie przywołać częściej lub na dłużej w sobie przytrzymać. Oznacza to, że genialność można trenować, gdyż można zwiększyć ilość momentów, w którym stan szczególny jest obecny. Zazwyczaj powstrzymujemy stany szczególne ze względu na swoje lenistwo oraz ich społeczną nieakceptowalność. Społeczeństwo lubi w stany średnie i wszyscy byliśmy uczeni, że stany średnie są stanami dobrymi. Byliśmy za nie nagradzani, nie krzyczeliśmy zbyt głośno, nie podniecaliśmy się zanadto. Tak zwana choroba maniakalna jest chorobą genialną. Gdyby tylko maniakowi stworzyć warunki do tego, żeby swoją manię przetwarzał, gdyby pomóc mu nią pokierować – to niewątpliwie mielibyśmy dużą szansę na genialną aktywność. Każdy świadomie użyty objaw chorobowy może zostać wykorzystany dla powiększania zdrowia.

Stan którego szukamy w improwizacji wolnej jest zbliżony do stanu genialności nie przekierowanym w słowa ani w dyskursywne myślenie. Jest to stan ekstremalnego pobudzenia i ekstremalnie dokładnej percepcji. Zapewne dlatego nikomu podczas improwizacji nic złego się nie dzieje mimo obiektywnie dość ryzykownych działań.

Trening genialności jest niezłym treningiem ulicznym, jest niezłym treningiem na spacer, a najlepiej na spacer, który wcale nie jest spacerem. To znaczy nie polega na przedstawieniu stopy za stopą do przodu, bo niekoniecznie muszę iść do przodu i kierunek może być dowolny. Możesz zacząć nawet w swoim pokoju, ale lepiej jeżeli rozpoczniesz gdzieś na ulicy. Niewiele trzeba, po prostu zacznij. Po prostu bądź geniuszem. Zacznij dostrzegać więcej niż zwykle, zacznij dostrzegać połączenia między rzeczami, zobacz więcej kolorów niż widziałeś wcześniej, zobacz dominanty, zobacz odbicia, zobacz co jest granicą widzialnego, zauważ czego nie możesz zobaczyć, otwórz swój kanał słyszenia, odkryj symfonię tego, co się dzieje, odkryj połączenie widzialnego ze słyszalnym, baw się skalą mikro, zoomuj słyszenie i patrzenie, uruchom dotyk, możesz zacząć od wdychanego powietrza, sprawdź, jaką wilgotność ma powietrze, sprawdź to na swoim języku; z powrotem rusz do działania. Użyj pauzy. Pauza ma ogromną siłę, jeżeli chodzi o poczucie kontroli, zwłaszcza jeżeli chodzi o poczucie kontroli nad własnym ciałem lub dźwiękiem. Poczuj, że jesteś maszyną, że jesteś idealny, że to niesamowite, że istnieje tak skomplikowana maszyna, jak ty. Zobacz, że jesteś w stanie poruszyć dłonią i zauważ jakim to jest cudem. Zobacz jakim cudem są spięcia pośladków, jakim cudem jest zamknięcie oczu. Zobacz jaką niezwykłą kontrolę masz nad tą maszyną i zwiększ precyzję swoich akcji. Otwórz ramiona i przespaceruj się przez chwilę w pozycji Y patrząc w niebo. Ten spacer daje siłę związaną z głębszym oddechem oraz z przełamaniem wstydliwości społecznej, nawet kilka kroków wystarczy, żeby to poczuć. Zacznij swobodnie przechodzić pomiędzy kanałami percepcji, pozwól sobie na to, żeby być zaskakiwanym. Nie myśl, że wszystko musi od ciebie zależeć. Jeżeli pozwolisz sobie na zaskoczenie, staniesz się częścią większej całości. Samodzielnie trudno być geniuszem, ale łatwo być geniuszem podłączonym do jakiejś większej mocy, która uaktywnia twój potencjał. Pozwól sobie na podążanie za przypadkowym. Nie wybieraj kanału, który przychodzi do ciebie, niech te decyzje będą podejmowane coraz bardziej niezależnie od ciebie. Poddaj się. Bądź obserwatorem tego, co się wydarza. Bądź czynnym obserwatorem, obserwatorem użyczającym akcji swojego ciała, a jeśli to możliwe, to także i swojego głosu.

Nie bądź zbyt łapczywy na zatrzymanie tego, co znalezione. W trakcie spaceru medytacyjnego przyjdą do ciebie pomysły, rozwiązania i jeżeli będziesz chciał je od razu utrwalać to rozbije to twój proces i wypadniesz z genialności. Spaceruj bez ambicji utrwalenia. Jeżeli coś zapamiętasz, to dobrze. Jeżeli nie zapamiętasz, drugie dobrze. Pozwól snom się toczyć swoim rytmem, nie budź się na siłę i nie zapisuj snów.