U początku

Piotr Filonowicz

 

Dobrze jest mi być u początku. Otwierać po wielokroć już otwierane drzwi.

W improwizacji – i nie tylko w niej – ważna jest świeżość doświadczenia, a nie ciężar przebytej drogi. Dzięki tej świeżości mocniej jest się w teraz. Lepiej być dzieckiem, które dziwi się, że trawa rośnie, niż tym, który wie, że trawa rośnie i wcale go to nie porusza.

Jedną z podstaw improwizacji jest umiejętność dziwienia się. Większość warsztatów rozpoczynam od treningu ciekawości. Od tego, by rzeczy na co dzień nieistotne, stały się dla mnie nagle ważne.

To jest bardzo prosty trening. Może być wykonany samodzielnie, ale jakoś ludziom zwykle łatwiej jest przyjść na warsztat i wykonywać cudze polecenia. Polecenia są banalne. Popatrz, zobacz. Posłuchaj, usłysz. Dotknij, poczuj. Powiększ doznanie. Pozwól sobie na reakcję. Pozwól sobie na inną reakcję. Pozwól sobie na jeszcze inną reakcję. Powiększ ją.

Przekraczanie odbywa się miękko, przy okazji. Jeżeli coś jest do przekroczenia. Ci, którzy praktykują różne techniki duchowe i religijne, przychodzą przez długą drogę, przez wieloletnią praktykę po to, żeby w pewnych momentach coś kliknęło w nich i żeby stwierdzili: tak, jestem krok dalej. Niewykluczone, że kiedy przejdzie się wiele kroków do wysokiej prawdy, to ta prawda właśnie będzie oznaczała bycie u początku, bycie dzieckiem, będzie umiejętnością nieustannego dziwienia się.

Bo teraźniejszość zawsze jest od nowa. Ta chwila zawsze jest po raz pierwszy. To, co jest poza nią, to tylko przypuszczenia.